Z młodzieżą w Alpach
18 sierpnia 2012
Relacja z 18 Akcji Pustyni Miast 29.06-09.07.2012r.
1 września 2012
Pokaż wszystko

Radość, odwaga i moc Ducha, czyli pustynny sposób przeżywania pielgrzymki!!!

10 sierpnia 2012 roku rozpoczęła się XV pielgrzymka Pustyni Miast – wspólnoty założonej przez księży salezjanów, która skupia młodzież z całej Polski. Pielgrzymka inna niż wszystkie, ponieważ uczestnicy oprócz zwykłego maszerowania każdego wieczoru spotykają się z mieszkańcami miasteczek na rynkach i blokowiskach, aby wychwalać Boga poprzez śpiew, taniec i uśmiech. Po raz kolejny odwiedzić Mamę w Częstochowie wyruszyła grupa z Gdańska Oruni – w tym roku było to 12 osób.

Pielgrzymka rozpoczyna się w Byczynie, miejscowości położonej w pobliżu Kluczborka, dlatego rano 10 sierpnia wsiedliśmy do pociągu, aby rozpocząć podróż na południe. Na dworcu dołączyła do nas również wspólnota z Lęborka i razem spędziliśmy drogę. Po przesiadce w Poznaniu, spotkaliśmy znajomych z różnych stron kraju, którzy tak jak my zmierzali do Byczyny. Na miejscu byliśmy po 18:00 – mieliśmy chwilkę na rozłożenie rzeczy, a następnie poszliśmy na rynek w centrum miasteczka, gdzie odegraliśmy koncert ewangelizacyjny dla mieszkańców. Zaczęliśmy od modlitwy do Ducha Świętego, kilku zabaw i scenek dla dzieci, a potem przyszedł czas na coś dla młodzieży. Wszyscy razem bujaliśmy się w rytmach reggae. Był też moment na mocniejsze kawałki, kiedy to skakaliśmy i krzyczeliśmy, dając znać o naszej radości. Towarzyszyła nam również biało-zielona pielgrzymka z Jaworzna (szczególnie bliska nam, gdańszczanom, ze względu na swoje barwy), która na zakończenie pokazała nam inscenizację o Chrystusie rozpalającym serca. Zakończyliśmy wszystko Apelem Jasnogórskim, wiedząc, że za kilka dni odśpiewamy go na Jasnej Górze. Następnie młodzież z Pustyni Miast przeniosła się do kościoła na Mszę Świętą, gdzie zostały nam wręczone żółte chusty z napisem: „wiem, komu uwierzyłem”.Po bardzo ciekawym pierwszym dniu udaliśmy się na spoczynek do szkoły, aby zebrać siły na wymarsz!

Następnego dnia po Eucharystii rozpoczęliśmy naszą wędrówkę. Pożegnaliśmy gorąco panie ze stołówki, które okazały nam serce i przygotowywały nam posiłki. Wyruszyliśmy na pierwszy odcinek, radośnie żegnając Byczynę okrzykami i śpiewem. Przez całą drogę towarzyszył nam wątpliwy hit dziewczyn z Kolbud „Plecak za plecakiem”. Po pewnym czasie doszliśmy na pierwszy postój do Uszyc – miejscowości, gdzie nocowaliśmy w poprzednich latach. Tym razem zatrzymaliśmy się tam tylko na chwilę, a w tym czasie dziewczyny z Gdańska, wraz z występującym gościnnie Lęborkiem, pokazały swój nowy taniec „Digi-digi”! Wsród naszego żeńskiego grona tańczących znalazł się też Jacek z Lęborka, który zachwycił wszystkich swoim własnym, wyjątkowo oryginalnym sposóbem wykonywania ruchów. Pokrzepieni kotletami i ciasteczkami ruszyliśmy w dalszą drogę do Praszki.

W trakcie marszu usłyszeliśmy konferencję księdza Przemka, salezjanina z Piły, na temat sposobów ks. Bosco na świętość. Uczył on zawsze chłopców, że najważniejsza w życiu jest radość, gdyż Szatan boi się ludzi radosnych. Dowiedzieliśmy się również, ze do świętości wystarczy dobre wykonywanie swoich obowiązków i czyste serce, bo ono pozwala nam patrzeć na świat z miłością.

Po przyjściu do Praszki rozłożyliśmy swoje rzeczy w szkole, a następnie mieliśmy czas na POW – czyli tak zwany powolny obchód wsi. Część z nas postanowiła jednak zostać i odpocząć. Wieczorem wzięliśmy tubę i poszliśmy pod bloki, aby złożyć życzenia mieszkańcom i zaprosić ich na koncert ewangelizacyjny. Tak naprawdę tuba nie była nad potrzebna, ponieważ wszyscy mieliśmy dobre humory i krzyczeliśmy tak głośno, że można nas było dobrze usłyszeć i bez niej. Koncert między blokami zaowocował w przepiękne świadectwa, które poruszyły serca zgromadzonych ludzi, ale również nas, pielgrzymów. Spotkaliśmy się również z wielką gościnnością mieszkańców, którzy wielu zaprosili na małe co nieco i dali okazję do umycia się.

Drugi dzień wędrówki rozpoczęliśmy od Mszy Świętej. Wyruszyliśmy w dalszą drogę mając nadzieję, że będziemy mieć okazję do odwiedzin w Praszce w przyszłym roku. Podczas pielgrzymowania mieliśmy wysłuchać konferencji sióstr salezjanek o powołaniu i św. Dominice Mazzarello, jednak plany pokrzyżowały nam tuby, które odmówiły posłuszeństwa w czasie różańca. Od tego momentu, ze względu na brak nagłośnienia, mieliśmy czas dla brata i siotry. Koronkę do Miłosierdzia Bożego odmówiliśmy bez pomocy mikrofonów – ksiądz Przemek starał się je zastąpić. Po południu przybyliśmy do Cieciułowa i udaliśmy się na noclegi. Dzisiaj na 20 minut musiał otworzyć się nasz punkt medyczny, gdyż byli już pierwsi poszkodowani. Zaczęło się przebijanie odcisków i usztywnianie kolan. Niezrażeni zmęczeniem, rozpoczęliśmy kolejną Ewangelizację, tym razem na boisku. Po początkowej modlitwie i zabawach dla dzieci, ustawiliśmy się parami i zatańczyliśmy razem z mieszkańcami „Sing Hallelujah” oraz „Belgijkę” – uwielbiane przez wszystkich pielgrzymów tańce integracyjne. Nasza diakonia teatralna przedstawiła także nieznaną nam wcześniej scenkę o tym, że człowiek próbuje pokonać bezsens swojego życia na wiele sposób, ale tak naprawdę tylko modlitwa może nam pomóc. Pod koniec koncertu był czas na świadectwa – kilku uczestników pielgrzymki odważyło się powiedzieć naprawdę piękne słowa o swojej wierze, umacniając tym samym słuchających. Wykończeni fizycznie, ale pełni radości w sercu udaliśmy się do domów, aby tam zebrać siły i spędzić czas z gospodarzami.

Trzeci dzień rozpoczęliśmy wymarszem o godzinie siódmej. Ruszyliśmy na najdłuższą trasę w ciągu naszej pielgrzymki. Tym razem tuby już działały, dlatego mogliśmy posłuchać konferencji sióstr salezjanek. Być może pod wpływem ich słów ktoś usłyszał w swoim sercu powołanie do życia całkowicie oddanego Bogu. Dowiedzieliśmy się również o planie powstania nowej diakonii matrymonialnej! Wszyscy uznaliśmy to za żart, ale okazało się, że jest to jak najbardziej poważny pomysł – miałaby się tam skupiać osoby powyżej 20. roku życia, które chcą rozeznać swoje powołanie. Uczestnicy mieliby się nawzajem wypowiadać czego oczekują od swoich przyszłych małżonków, jak widzą kobiecość i męskość. Jest tylko jeden warunek dołączenia do diakonii– dziewczyny mają chodzić w spódnicach! 😉 Droga minęła nam szybko, zanim się obejrzeliśmy już doszliśmy do Piły, gdzie część z nas zostawała na noclegu. W poprzednich latach to tutaj wszyscy nocowaliśmy, ale tym razem reszta pielgrzymów udała się do Długiego Kąta. W tej wiosce nigdy wcześniej nie zatrzymywała się żadna pielgrzymka, jednak mieszkańcy przyjęli nas bardzo ciepło. Prawie wszyscy dostali noclegi, reszta nocowała w remizie, pod którą odbył się nasz ostatni koncert ewangelizacyjny. Ponownie zatańczyliśmy kilka tańców i pobawiliśmy się z dziećmi, a następnie wraz z mieszkańcami udaliśmy się do kościoła na Mszę i Uwielbienie. Było dla nas pięknym przeżyciem to, że wiele osób zostało z nami aż do samego końca mimo późnej pory.

Ostatni dzień drogi! Dzień wejścia na Jasną Górę! Tego ranka wyruszyliśmy już o szóstej, idąc na spotkanie Salezjańskiej Pielgrzymki Ewangelizacyjnej – grupy, która idzie 15 dni i od której wywodzi się nasza krótka Pustynia Miast. Nasza mama przywitała nas chórem i tańcem integracyjnym, zaczerpniętym aż z Włoch, a my odpowiedzieliśmy im delikatnie przerobioną piosenką zespołu Luxtorpeda. Od tego momentu maszerowaliśmy już razem, zbliżając się do Częstochowy. Po postoju przy parafii Piotra i Pawła ruszyliśmy na Jasną Górę. Idąc ulicami miasta krzyczeliśmy i śpiewaliśmy głośno, ciesząc się z przebycia drogi. Śpiewaliśmy piosenki o Janie Bosco i krzyczeliśmy, że po wszystkie nasze lata zostaniemy światłem świata! Już u progu domu Mamy położyliśmy się krzyżem na chwilę modlitwy, aby podziękować za siły do przejścia trasy i złożyć jeszcze raz wszystkie nasze intencje. Następnie skacząc i ciesząc się weszliśmy na Jasną Górę – jedna z dziewczyn z Gdańska jest nawet dobrze widoczna w „Wiadomościach”, które udokumentowały moment naszego wejścia. Witający nas ksiądz stwierdził, ze na pewno nie brakuje nam radości! Mieliśmy teraz małą chwilkę aby pokłonić się przed obrazem Czarnej Madonny, a potem udaliśmy się na Mszę Świętą do kaplicy św. Józefa. Mimo zmęczenia, po Eucharystii złożyliśmy jeszcze podziękowania kadrze i ofiarowaliśmy im małe podarunki – kubki pielgrzyma. Następnie mieliśmy czas wolny aż do czuwania, które rozpoczęło się o 22:00, a zakończyło Mszą Świętą o północy. Potem już wszyscy rozjeżdżaliśmy się do domów, dziekując Bogu za ten piękny czas.

Komentarze są wyłączone.